Teneryfa – wakacje na wyspie wiecznej wiosny

Jakoś nigdy nie myślałam o Teneryfie jako kierunku wakacyjnym. Zawsze kojarzyłam tę wyspę jako raj dla wylegujących się na plaży leniuchów ;-). Do czasu, gdy kolega namówił nas na dwutygodniowy urlop na tej wyspie. Oczywiście w odstawkę poszły wszystkie remontowe i inwestycyjne plany, bo trzeba być, a nie mieć (i tak co roku ;-)). Trochę przerażały mnie koszty, bo Teneryfa słynie z tego, że jest droga. Jest, jeśli siedzisz na plaży i stołujesz się w pobliskich barach. Tak naprawdę to przepiękna wyspa wiecznej wiosny z minimalnym podatkiem i  ogromem atrakcji – dla mnie same plusy! Tym bardziej, że choć nadal będziemy w Europie (politycznie), to geograficznie jest to już Afryka.

playa de las teresitas  (plaża, którą trudno zobaczyć) i zaginiona, wulkaniczna atlantyda

Zdjęcie, które widzicie powyżej to chyba najpiękniejsza plaża na Teneryfie – Playa de las Teresitas (choć w przyszłym roku mamy zamiar odwiedzić jeszcze kilka miejsc, by to zweryfikować). Jest żółta – większość teneryfiańskich plaż jest czarna lub szara, bo piasek powstaje ze skał wulkanicznych. Znajduje się ona jakieś 5 km od stolicy wyspy (Santa Cruz de Tenerife), w małej, rybackiej miejscowości San Andres, i ponoć jest ulubioną plażą miejscowych. By ją powiększyć transportowano piasek z Sahary. Jej zdjęcie znajdziecie w każdym folderze reklamującym wakacje na tej wyspie, choć niekoniecznie będzie Wam dane zobaczyć ją na własne oczy – większość turystów odwiedza południe wyspy i tam są, w większości, umiejscowione hotele, w których zostaniecie zakwaterowani po wykupieniu wczasów w biurze podróży. Prawda jest taka, że korzystając z gotowej oferty biura podróży podczas wakacji, na Teneryfie zobaczycie wielkie NIC. No, oprócz szczytu El Teide, z plaży. No, chyba że wydacie krocie na hotelowe wycieczki (i nie ma się  co dziwić – na tej wyspie panuje duże bezrobocie, a głównym źródłem dochodu jest właśnie turystyka).

NA TENERYFIE NIE MA NIC CIEKAWEGO

Słyszałam to zdanie od co najmniej kilku osób, które spędziły tam wakacje. Bzdura. Natomiast faktem jest, że najbardziej znana jest ze swoich plaż i wysokiej temperatury. Mylnie można twierdzić, że to jedyne, co Teneryfa ma do zaoferowania, bo to najbardziej zachwalają biura podróży. Przeglądając kilka biurowych ofert nie znalazłam wycieczki na północ wyspy. Jest to region dużo mniej popularny, bo jest tam chłodniej i czasem pada deszcz (CZASEM! W sumie na południu Teneryfy pada około 7 dni w roku, na południu opady zdarzają się częściej). A szkoda, bo ta plaża i urocza miejscowość San Andres znajdują się  po drodze do parku narodowego Parque Rural de Anaga – tam można utonąć w zieleni! To jest miejsce, do którego chcę wracać i wracać. Las wawrzynowy, który ma około 40 (!) milionów lat jest OSZAŁAMIAJĄCY, a drzewa porośnięte mchem przywodzą na myśl jakąś tajemniczą, legendarną krainę. I może to skojarzenie jest słuszne – istnieją legendy, że Teneryfa to pozostałość po zaginionej Atlantydzie. Na dodatek jest to wyspa wulkaniczna – jeśli chcesz, możesz nawet spędzić noc na aktywnym wulkanie. I to nie koniec atrakcji! Ale do rzeczy, bo skupiłam się na tym, co mnie urzekło najbardziej, a wypadałoby opisać samodzielną organizację urlopu na Teneryfie – atrakcje opiszę w kolejnym poście.

Jak samodzielnie ogarnąć urlop na teneryfie?

Odpowiedź jest prosta: musisz wziąć się za planowanie urlopu z – mniej więcej – rocznym wyprzedzeniem (jeśli planujesz wylot z Polski). My byliśmy na Teneryfie w lipcu. Warto wybrać się także w styczniu czy lutym – odbywa się dam piękny karnawał, drugi pod względem wielkości w Europie. Sezon na Teneryfę jest cały rok, choć w zimie temperatury oscylują w granicach 24 stopni na południu (w lecie są to 40-stopniowe upały). Na południu, bo północ to inna bajka. Choć ja tych upałów nie czułam (ze względu na nieustającą bryzę od oceanu).

Polowanie na bilety

My polujemy na bilety już od września, a kupujemy je w okolicach listopada/ początku grudnia. Ceny czasem są kosmiczne, ale spokojnie można kupić bilety już za 350 zł w jedną stronę z bagażem podręcznym (nam taki wystarczył, zapakowaliśmy się na dwa tygodnie, a i tak najwięcej miejsca zajmowały płetwy). Koszt transportu wyniósł więc około 700 zł na osobę. Z Polski na Teneryfę latają linie Wizz Air i  Ryanair.

REZERWACJA NOCLEGU

Nieczęsto zdarza nam się spać w hotelu. Tym razem też tak nie było. Skorzystaliśmy z Airbnb.pl (polecam). Gdybyście byli zainteresowani, to tutaj link do zniżki 100 zł na pierwszą podróż – AIRBNB) Noclegi rezerwowaliśmy w styczniu i był to ostatni dzwonek, bo perełki rozchodzą się dużo wcześniej. Zdecydowaliśmy się na wynajęcie apartamentów na północy wyspy, w górach Anaga, i na południu, w Aronie (czyli dość daleko od linii brzegu, raczej w głębi lądu). Według mnie był to bardzo dobry wybór, bo mieliśmy okazję poznać różnorodność klimatyczną wyspy. Poza tym – choć codziennie było plażowanie, bo uwielbiamy wygrzewać się na słońcu – naszym celem nie było tylko leniuchowanie, ale przede wszystkim zwiedzanie. Koszt wynajęcia dwóch różnych apartamentów wyniósł 641 euro, a więc jakieś 2 800 zł. Na cztery osoby. Na osobę jest to 700 zł za dwa tygodnie. Bez wyżywienia. Oczywiście można znaleźć tańsze apartamenty dla dwóch osób.

Bez wyżywienia? To co jeść?!

Nasz sposób jest banalny: napad na sklep w pierwszym dniu i solidne zaopatrzenie w to, co lubimy jeść. Do tego koniecznie styropianowa lodówka. I kosmetyki – w bagażu podręcznym nie można przewieźć pełnowymiarowych produktów kosmetycznych, a na dwa tygodnie jednak trochę ich potrzebowaliśmy. Ceny kosmetyków i jedzenia są zbliżone do naszych, a często niższe. Alkohol jest tańszy ;-). Co ciekawe, często w małych, wiejskich sklepikach ceny były niższe, niż w supermarketach. My mieliśmy prosty harmonogram żywieniowy: rano wspólne przygotowanie śniadania i kanapek na posiłek w ciągu dnia (pakowaliśmy do przenośnej lodówki wraz z furą owoców), a po całym dniu w trasie (lub na plaży) ekspresowa wizyta w sklepie, zakup artykułów na śniadanie i świeżych ryb, owoców morza czy innych wynalazków, na które mieliśmy ochotę, na kolację. Kolację szykowaliśmy wspólnie, już w apartamencie. Najczęściej były to świeże ryby z grilla. Smacznie, zdrowo i dietetycznie ;-). Nie jestem w stanie wyliczyć kosztów jedzenia.

WYDATKI NA JEDZENIE

My wydawaliśmy sporo, ale naprawdę szaleliśmy, na przykład w kwestii owoców (banany z Teneryfy są PRZEPYSZNE – u nas nie ma szans ich dostać), bo nie mogliśmy się nimi najeść. Nie żałowaliśmy sobie niczego – zainwestowaliśmy nawet w 30 kilogramową nogę i przez kolejne dwa tygodnie na każde śniadanie jedliśmy plasterki jamona z figami prosto z drzewa. Wydatki na jedzenie to kwestia na tyle subiektywna, że nie będę się nią zajmowała. Jeśli wydajesz mało na jedzenie w Polsce, tam tez wydasz mało. Jeśli tutaj wydajesz na jedzenie dużo, wydasz dużo na Teneryfie. Jeśli chcesz się stołować w knajpkach przy plaży wydasz jeszcze więcej. Ale czasem warto, to w końcu wakacje!

Zwiedzanie, lodówka z jedzeniem – jak, skoro przylecieliśmy samolotem?

Żadna filozofia. Jeśli w planie jest zwiedzanie (a nie siedzenie na tyłku na plaży) i codzienne taszczenie ze sobą jedzenia dla czterech osób, to trzeba wynająć auto. Tutajtutaj przykładowe strony (z wielu), na których można to zrobić. Nam wystarczyło auto, którego wynajem mieścił się w 200 euro (na dwa tygodnie). To koszt około 250 zł na osobę. Benzyna, ropa i gaz są taniutkie (poniżej 1 euro). Auto jest niezbędne. Albo skuter, bo jest tez taka opcja. Rozwiązania dotyczące wynajmu aut mogą być zaskakujące – my na przykład około 20 minut szukaliśmy „biura”, które znajdowało się na parkingu, pod chmurką… Należy zwrócić uwagę na ubezpieczenie i miejsce, skąd auto będziemy odbierać i gdzie będziemy je oddawać. Warto pamiętać, że zazwyczaj podaje się i ubezpiecza (OC+NW, jak u nas), tylko jednego kierowcę, więc nie warto zamieniać się za kierownicą.

RAJ dla plażowiczów? Nie tylko!

Choć Teneryfa nie jest duża (w najdłuższym miejscu ok. 70-80 km), to nam udało się zrobić w dwa tygodnie ponad 1000 km. Naprawdę jest co

zwiedzać, a widoki z górskich tras zapierają dech w piersi. My lubimy ruch: codziennie byliśmy gdzie indziej. Jeśli plaża, to codziennie inna. Atrakcje turystyczne? Codziennie co innego. I tak nie starczyło nam czasu. Tak naprawdę zobaczyliśmy zaledwie cząstkę tego, co Teneryfa ma do zaoferowania. Dlatego musimy tam wrócić.

TO CO Z TYM ZWIEDZANIEM? Jest co zobaczyć?

Jest! Choć mieliśmy dwa tygodnie, nie zdążyliśmy zobaczyć wszystkiego, na co mielibyśmy ochotę. Ale to nic straconego ;-). W błędzie są Ci, którzy uważają, że Teneryfa to tylko plaże. Bzdura! Teneryfa to nie tylko plaże (czarne!), ale też góry, wulkany, parki narodowe (każdy inny!), baseny (naturalne i sztuczne), parki wodne (Siam Park!), zoo (Loro Park), masa zabytków, urocze miasteczka i wioski (Arona, La Orotava, La Laguna, Puerto de la Cruz, San Andres, Masca), góry i górskie serpentyny (porównywalne chyba tylko to tych w Rumunii – Trasa Transfogaraska), palmy, aloes, piramidy, hektary plantacji bananowców i cudowni, ciepli ludzie. Ale plan zwiedzania w kolejnym wpisie. Na zachętę – kilka zdjęć. Choć gdy na nie patrzę mam mieszane uczucia – dobrze wiem, że nie oddają one uroku tego miejsca nawet w 50%

Jaki był koszt całej imprezy?

Koszty biletów lotniczych, wynajmu samochodu (z pełnym ubezpieczeniem) oraz wynajmu apartamentów na dwa tygodnie to 1650 zł na jedną osobę (dane z 2017 i 2018 roku). Oczywiście należy doliczyć koszt jedzenia i paliwa. My doliczaliśmy również bilety wstępu do Siam Parku (dwa razy), Loro Parku i do muzeum w Guimar, by zobaczyć piramidy. Loro Park i Siam Park to dość droga impreza (około 60 euro). Na wszystkie atrakcje, spożywkę, paliwo i zachcianki (a niczego sobie nie odmawialiśmy) wydaliśmy jeszcze po około 1500 zł na osobę – zawyżam. W sumie koszt dwutygodniowego pobytu na Teneryfie na osobę to około 3165 zł. Dużo?

Podoba Ci się wpis? Podziel się nim!
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.