Urlop nad polskim morzem we wrześniu? Plusy, plusy i jeszcze raz plusy!

W tym roku na urlop zamarzyło mi się polskie morze i to we wrześniu, a wybór lokalizacji padł na Władysławowo. Znajomi pukali się w czoło: Polskie morze? We wrześniu?! I to do Władysławowa??? 
Jasne, polskie wybrzeże kojarzy się mocno z niestabilną deszczową pogodą, a Władysławowo w tym roku biło rekordy popularności, co można było zobaczyć na krążących po internecie zdjęciach z plażami pełnymi kolorowych parawanów. Ale ja miałam przeczucie, że ten wyjazd to będzie strzał w dziesiątkę. I wiecie co?
Był!
                                                                                                                       Plaża w Jastrzębiej Górze

Plusy:

1. Władysławowo to dobra baza wypadowa do zwiedzania. 

Serio. O ile samo Władysławowo nie urzekło mnie jakoś strasznie ( Władku, wybacz! ), o tyle dookoła jest sporo rzeczy do roboty. Bardzo polecam stronę portalu Kaszuby Północne   – sporo korzystaliśmy z niego na wyjeździe, bo proponuje gotowe trasy i miejsca do odwiedzenia, a ich duże mapy można fizycznie spotkać jako punkty informacji turystycznej.

  • trasa Chałupy – Kuźnica – Jastarnia -Jurata -Hel – my jechaliśmy nią dwukrotnie, raz rowerem (niebawem pojawi się wpis o tej trasie), a raz samochodem. Polecam rowerowo, ponieważ wzdłuż trasy przebiega m.in. Szlak Historii Militarnej Kaszub Północnych z wieloma punktami na trasie do zobaczenia, do których jednak łatwiej dojść lub dojechać rowerem niż samochodem. Poza tym warto odwiedzić porty w Kuźnicy i Jastarni, wejść na molo w Juracie, a na Helu wdrapać się na latarnię morską, pójść do Fokarium i oczywiście stanąć na „Początku Polski”. 
  • Jastrzębia Góra i latarnia Rozewie – tę trasę także pokonaliśmy rowerem, ale niestety ścieżki tutaj brak. Podobno do samej Jastrzębiej warto dojechać nową, asfaltową ścieżką przez Karwię – nie próbowaliśmy, ale właściciel naszej kwatery bardzo polecał. W samej Jastrzębiej wejdźcie koniecznie na latarnię morską Rozewie – oprócz pięknego widoku z góry na poszczególnych piętrach możecie zobaczyć wystawy dedykowane historii latarni morskich w Polsce i na świecie, makiety istniejących obiektów w Polsce oraz salkę poświęconą Stefanowi Żeromskiemu. Zwiedzać można także maszynownię.
    Na plażę schodziliśmy wąwozem Lisi Jar, a wchodziliśmy obok Gwiazdy Północy – pomnika, wskazującego na najdalej wysunięty na północ kraniec Polski.
                                 Latarnia morska Rozewie
  • wydmy w Słowińskim Parku Narodowym – może nie jest to rzut beretem od Władysławowa, ale warto poświęcić jeden dzień i pojechać w to miejsce. Więcej na temat wydm w Łebie możecie poczytać tutaj.
  • Rewa i Mechelinki – dwie małe, urokliwe miejscowości. Takie na na spacer, po prostu 😉 W Rewie idźcie na Cypel, w Mechelinkach szukajcie molo – nie zawiedziecie się.
  • Puck – koniecznie idźcie na rynek i pod Farę.
  • Dwory i pałace Północnych Kaszub – znów odsyłam na portal Kaszuby Północne   – my odwiedziliśmy Zamek Jan III Sobieski w Rzucewie i Zamek w Krokowej,
  • Jezioro Żarnowieckie i pozostałości po budowie elektrowni atomowej,
  • Trójmiasto i małe Trójmiasto (Wejherowo, Rumia, Reda)…… i wiele innych. Naprawdę w okolicy jest mnóstwo do zobaczenia, a nam pomimo tygodniowego pobytu zabrakło czasu, żeby zwiedzić wszystko, co zaplanowaliśmy.

                                                    Plaża w Łebie
2. Zdecydowanie nie było już tłumów ludzi.

Wraz z końcem wakacji, czyli wtedy, kiedy my wjeżdżaliśmy do Władysławowa tabuny samochodów stały w korkach na wyjazdach. Domyślałam się, że będzie ciut luźniej, bo dzieciaki idą już do szkół, a najwyższy sezon urlopowy się kończy, ale nie spodziewałam się aż takiego wyludnienia. W dzielnicy Cetniewo, w której mieszkaliśmy, wieczorami było dosłownie pusto, a i w ciągu dnia nie spotykało się wielu ludzi. Na plażach, molach i w popularnych turystycznie miejscach też czuć luz.

Wiecie, to nie tak, że jestem socjopatką unikającą kontaktu 😉 Ale jeśli wpiszecie w przeglądarkę frazę Władysławowo  2 sierpnia 2018 zrozumiecie moje obawy.

 

                                                                                                             Wieczór na plaży we Władysławowie 
3. Temperatura była idealna…

… w moim odczuciu. Wiadomo, jedni lubią upały, drudzy chłód, a dla mnie optymalną temperaturą do zwiedzania i jazdy rowerem jest wszystko pomiędzy 20 a 25 stopni, czyli taka wczesnowrześniowa pogoda jest w punkt. Wiadomo, dzień jest już krótszy, a noce i poranki chłodne, ale nie przeszkadzało nam to w ogóle – wystarczyła lekka kurtka i długie spodnie, żeby dało się spokojnie siedzieć wieczorami długo na plaży.

                                                                                                                 Widok na klif w Gdyni Orłowie

 

4. …a ceny niższe

Również w moim odczuciu 😉 Jednak wrzesień, nawet początek, to już czas „po sezonie”, co odbija się na niższych cenach noclegów i jedzenia w knajpach. Wiadomo, im dalej po sezonie tym pewnie jeszcze taniej, ale szczerze powiem, że wrzesień też nas nie dobił.

Minusy? Chyba tylko jeden – zaplanowaliśmy zdecydowanie za mało dni na ten wyjazd!
Naprawdę, jeśli macie możliwość urlopowania we wrześniu i tak, jak mnie tęskno Wam za Bałtykiem jeźdźcie właśnie wtedy. Gwarantuję Wam odpoczynek, a za piękną, słoneczną pogodę trzymam kciuki 🙂

 

                                                                                                  …a tak się cieszyłam z urlopu na Rewskim Cyplu 😉
Podoba Ci się wpis? Podziel się nim!
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.