Odetchnij! Pradziad, czyli pomysł na szybki wypad do Czech

Karlova Studánka to dla mnie miejsce z innej epoki. Jest to malutka miejscowość położona u podnóża góry Pradziad, skryta pośród lasów. Znajduje się ona w małej odległości od Głuchołaz czy Nysy. Jeśli chcesz odpocząć, pooddychać świeżym (i najczystszym w Europie) powietrzem, a także oderwać się od rzeczywistości, to koniecznie wybierz się na Pradziada trasą doliny Biała Opava, szlakiem, który ma swój początek właśnie w Karlovej Studánce. Ja wracam tam kilka razy w roku, bo jest to miejsce, w którym się zakochałam, w którym odpoczywam i do którego mam sentyment. Dlaczego? Bo do Karlovej Studánki pojechałam z moim (wtedy jeszcze nie) mężem na pierwszy wspólny weekend. Był to wyjazd trochę zwariowany, o czym możesz przeczytać TUTAJ. W podlinkowanym wpisie zawarte są również informacje na temat tego, co warto zobaczyć na miejscu. Na zdjęciach poniżej piękny i majestatyczny budynek sanatoryjny, w którym wykonuje się zabiegi rehabilitacyjne (po prawej) i pijalnia wody mineralnej (po lewej).

 

Którą trasą wejść na górę Pradziad?

Nie będę rozpisywała się o historii miejscowości, ale warto wiedzieć, że to osada głównie sanatoryjna – na pewno nie znajdziemy tam domów jednorodzinnych (przynajmniej przy głównej drodze) ani bloków. Co najwyżej urokliwe kamieniczki i uzdrowiskowe budynki, drewniane i bogato zdobione, i mnóstwo zieleni. Właściwie to brakuje tylko dam w pięknych sukniach, przechadzających się pod rękę z mężczyznami we frakach.

Ale dzisiaj idziemy dalej – na Pradziada, szlakiem żółtym (do wyboru jest również niebieski), który zaczyna się właśnie w Karlovej Studánce. Pradziad to najwyższy szczyt czeskiego Jesionika (czes. Jeseníky, niem. Gesenke).  Podglądy  tras można zobaczyć TUTAJ. Wyruszyć można z przełęczy Hvezda (na końcu miejscowości, jest tam parking przy hotelu). Wędrówka z tego miejsca rozpoczyna się uroczym wodospadem. Stąd mamy dwie opcje:

  1. W PRAWO – pieszo lub autem do niepłatnego parkingu leśnego, znajdującego się naprzeciwko zejścia na utwardzony szlak,
  2. W LEWO – pieszo, autem lub autobusem, asfaltową drogą, do dużego, płatnego parkingu Parkingu Ovčárna. Tutaj znajdują się hotele i restauracje, to tutaj szlaki łączą w jeden główny, prowadzący na szczyt (z Owczarni na szczyt jest jakieś 200 m podejścia asfaltem).

Wersja druga jest dla leniwych ;-), trasa jest raczej mało wymagająca, ale widoki piękne. Na szczycie znajduje się  hotel górski Pradziad, z restauracją, kioskiem z pamiątkami, oraz wieżą widokową. Ale jeśli chcesz naprawdę odetchnąć świeżym powietrzem, to polecam wariant pierwszy – gwarantowane cudowne widoki, świeże, wyjątkowo rześkie powietrze i uspokajający szmer górskiego strumyka. Opisana przez mnie trasa prowadzi właśnie do parkingu Owczarnia, ale nie asfaltem – czasem trzeba się wspiąć, czasem przechodzimy po chwiejnych, drewnianych mostkach. Pokonujemy zbocze góry zarośnięte gęstym lasem, przedzierając się przez nieduże kaniony i podziwiając kaskady potoku Biała Opawa.

Bajkowy szlak

Idąc szlakiem żółtym cały czas poruszamy się wzdłuż rzeki. Sceneria, w której trasa jest osadzona, przypomina mi trochę chorwackie Jeziora Plitwickie. Szlak jest wymagający, ale nietrudny – spokojnie radzą z nim sobie nawet dzieci, choć warto mieć dobre obuwie. Nie będę opisywać go metr po metrze – tam trzeba po prostu być i samemu podziwiać to, co stworzyła natura. Niżej, na kilku zdjęciach, sami możecie zobaczyć, jakie widoki czekają po drodze (choć zdjęcia nawet w połowie nie oddają utoku tego miejsca).

Gdy dojdziemy do Owczarni, możemy zobaczyć szczyt Pradziada, który ma 1491 m n.p.m. i jest najwyższym szczytem Jesioników i Sudetów Wschodnich. Od tego miejsca droga na szczyt jest asfaltowa i nieco monotonna. Na samej górze ścieżka zatacza koło, podejście jest dość strome, jednak większość trasy jest łatwa.

Zejście ze szczytu odbywa się tą samą drogą, do Owczarni. My następnie skierowaliśmy się znów na szlak żółty, a potem na niebieski, by nie wracać wzdłuż rzeki – tamtędy szły już dzikie tłumy ;-). Trasa była równie interesująca, choć nie tak bajkowa.

Wybierając się na Pradziada warto pamiętać, że im wcześniej tam będziemy, tym lepiej. My byliśmy o różnych porach: o 7-8 rano idzie się w samotności, ale  już koło 9-10 ścieżka jest pełna ludzi. Rzadziej uczęszczany jest szlak niebieski.

Zmęczeni?

Wejście nie jest wymagające, jednak każdy normalny człowiek po kilku godzinach chodzenia zgłodnieje. Dlatego my po zejściu zwykle zjadamy nasz niezbędny, czeski zestaw (czosnkowa + smażony ser, pomińmy milczeniem kaloryczność – raz na jakiś czas nie umrzemy od tego ;-)) w którejś z knajpek w Karlovej Studánce, łapiemy też do butelek trochę wody z pijalni – Wam również polecam zatrzymać się na chwilę oddechu w tym miejscu.

Powrót do rzeczywistości

Powrót z Karlovej Studanki nie jest łatwy, bo to prawie jako powrót… z przeszłości. Żeby nie było tak drastycznie, my zawsze wstępujemy do któregoś z przygranicznych sklepików, by kupić czeski rum i zapas sera do smażenia, warto sięgnąć też po czeskie piwo, które ponoć jest wyjątkowo dobre (ja smakoszem piwa nie jestem 😉 ).

A już w Głuchołazach, by jeszcze trochę odwlec w czasie powrót do rzeczywistości, wybierzcie się na spacer po nowo powstałej tężni solankowej – jest to pierwsza taka budowla w województwie opolskim. Jej budowa trwała około roku. Wieża – bo taki kształt ma tężnia – ma 15 m wysokości. Na samym dole znajdują się ławeczki, na których można odpocząć i pooddychać praktycznie morskim powietrzem – ponoć godzina spędzona na tężni dostarcza do naszego organizmu tyle jodu, ile przyjmujemy przez około 3 dni pobytu nad morzem.  Tego typu tężnie wykorzystuje się do leczenia chorób oddechowych. Głuchołaska tężnia znajduje się obok szpitala pulmonologicznego i MSWiA w Głuchołazach (ul. Lompy), w zdrojowym parku.

Podoba Ci się wpis? Podziel się nim!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.